wtorek, 12 sierpnia 2014

Inspiracje i ulubieńcy lipca 2014

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was inspiracje i ulubieńców lipca. Stanie się już chyba tradycją, że ta seria na moim blogu, będzie pojawiać się w połowie kolejnego miesiąca. Jak zwykle nie miałam czasu żeby przygotować ten post wcześniej, ale w końcu jest!

 
1) Wroclove








Zacznijmy od największej inspiracji tego miesiąca, a mianowicie Wrocławia! Mojego rodzinnego miasta,w którym spędziliśmy tegoroczne wakacje!
Chciałam podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się, do tego, że czas który spędziliśmy we Wrocławiu był tak przyjemny i wyjątkowy!


Tak jak obiecałam, wrzucam zdjęcie z naszego spotkania ;) dziewczyny chciały znaleźć się na blogu ;) Brakuje jeszcze kilku osób, ale nie martwcie się, następnym razem zrobimy kolejne selfie :P (Przepraszam za kiepską jakość zdjęcia)

Wroclove the meeting place!

Więcej o tym co robiliśmy we Wrocławiu i jakie miejsca warto odwiedzić, będąc w tym mieście, już w kolejnym poście.

 
2) Spotkanie


W inspiracjach lipca nie mogło zabraknąć ważnego dla mnie wydarzenia. A mianowicie spotkania YouTuberów i Bloggerów w Londynie, które zorganizowały Paula (BoogieSilver) i Olga (TheOleskaaa).
Pisałam o nim już we wcześniejszym poście, link tutaj
 
Musiałam jeszcze raz o nim wspomnieć, bo było to moje pierwsze tego typu spotkanie. Przyszłam na nie nieco zdenerwowana, ale również podekscytowana, ponieważ nie wiedziałam czego się mogę po nim spodziewać. Nie zawiodłam się! Poznałam dużo ciekawych i kreatywnych ludzi, z którymi chciałabym utrzymać kontakt na dłużej. Mam nadzieję na kolejne spotkanie w najbliższej przyszłości!

 
3) Kanał na YouTube
 
Na spotkaniu poznałam między innymi Agnieszkę, która nagrywa na YouTube. Jej kanał to SunshineNaska. Agnieszka prowadzi kanał lifestyle i beauty. Bardzo rzetelnie przygotowuje się do każdego filmiku, ma również ciekawe vlogi i tagi. Gorąco polecam Wam jej filmiki na temat życia w UK!
Link do kanału SunshineNaska

4) Muzyka



Jeżeli chodzi o muzykę w tym miesiącu, to zdecydowanie będzie to piosenka Justina Timberlake z, jak ja to określam, duchem Michaela Jacksona.
Tym razem mniej w niej samego Justina, ale piosenka jest bardzo pozytywna i gorąco Wam ją polecam.

5) Nasz nowy blog.


Moi drodzy, musicie wybaczyć mi trochę prywaty, ale chcę Wam przedstawić jeszcze jeden blog - mojego męża i mój. Jest on na temat naszej pasji jaką jest design i wszystko co jest z nim związane.
Blog dopiero rusza, jest prowadzony w języku angielskim i mamy już jeden bardzo ważny wpis. Jeżeli chcecie się dowiedzieć o czym napisaliśmy, zapraszam do lektury na:
http://srokowskidesign.wordpress.com/
Zapraszam również do polubienia naszej strony na Facebook:
Link

A teraz przejdźmy już do ulubieńców kosmetycznych.

6) Serum



Zacznę od produktu, którego mam tylko próbkę. Jest to zaledwie 2ml Kiehl's Midnight Recovery Concentrate. Już go kiedyś używałam i byłam bardzo zadowolona z efektów, więc postanowiłam zabrać go ze sobą do Polski. Bardzo cieszę się, że był w mojej kosmetyczce, ponieważ za każdym razem gdy przyjeżdżam do Polski mam ogromny problem ze skórą, a jest to  spowodowane zmianą wody. Dzięki temu serum moja skóra nie szalała aż tak bardzo. Produkt jest bardzo wydajny i nadal go używam, już od ponad miesiąca. W składzie jest bardzo dużo olejków eterycznych, które swietnie koją, ale mogą również podrażniać skórę wrażliwą, także uwaga! Przy mojej mieszanej dosyć wytrzymałej skórze, to serum sprawdza się rewelacyjnie! Rano budzę się z ukojoną cerą, niedoskonałości są jakby zaleczone. Oczywiście stosuję również inne produkty, które w połączeniu z tym olejkiem działają cuda. Wiem, że Kiehl's nie jest dostępny w Polsce, ale jeżeli mieszkacie np. w UK poproście w sklepie o próbkę produktu. Ja myślę już o zakupieniu pełnego opakowania.

Chyba powinnam napisać Wam w najbliższym czasie o mojej rutynie pielęgnacji cery. Oczywiście stosuję różne produkty, ale schemat pozostaje zawsze ten sam.

7) Krem na dzień


I teraz kolejny produkt, który testowałam. Aromatherapy Assosiatates - Hydrating - Triple Rose Renewing Moisturiser.
Cudowny krem, jest idealny na dzień, pod makijaż. Podkład mineralny trzyma się na nim idealnie. Eh szkoda, że jest tak drogi, ale jeżeli ktoś chce mi zrobić prezent niespodziankę, to jest mój faworyt ;)
O tym i innych produktach z tej serii zrobię jeszcze osobny post.

8) Olejek do demakijażu



Kolejny produkt to olejek myjący z Biochemia Urody. Ja mam wersję o zapachu pomarańczowym. Jest to już moje drugie opakowanie i produkt ten stosuję do demakijażu oczu. Wcześniej używałam płynów micelarnych, ale nie domywały dobrze tuszu i miałam wrażenie, że osłabiały moje rzęsy, a ten olejek pielęgnuje je. Rzęsy są dłuższe, bardziej sprężyste i lepiej nakłada się tusz.
Polecam!


9) Masło do ciała


Masło do ciała Body Shop o zapachu Passion Fruit. Zapach jest zabójczy! Jak tylko zobaczyłam, że na wyprzedaży kosztuje £5, to od razu skusiłam się na ten produkt. Nie ma parafiny, całkiem dobrze nawilża. Zapach jest idealny na lato! Pamiętajcie jednak, że nie jest to supernaturalny produkt, no ale czasem można zaszaleć ;)

10) Akcesorium - pędzel do różu


Pędzel ten kupiłam ostatnio w Polsce. Jak większość moich pędzli jest on firmy Hakuro model H21. Bardzo przyjemny i delikatny pędzel, wykonany z naturalnego włosia z kozy. Delikatnie nakłada się nim pudrowe kosmetyki, ja wykorzystuję go do nakładania różu.
Mam jeszcze jeden pędzel do różu H24, ale on jest bardziej zbity i lepiej sprawuje się przy wypiekanych różach do policzków.


11) Akcesorium - pędzel do oczu




Również jeden z moich najnowszych pędzli - Hakuro H74. Idealny pędzel do blendowania cieni. Jest twardszy od pędzli Revlon (włosie wiewiórki), bo jest wykonany z włosia kozy. Stosuję go w załamaniu powieki, sam lub łączę z pędzlem MAC 217. MAC nakłada kolor bardziej precyzyjnie i zostawia mocniejszą plamę, wtedy tylko rozblendowuje kolor Hakuro lub Revlon. H74 daje mgielkę koloru, czasem wolę go stosować solo, żeby kolor był delikatniejsz i bardziej dzienny, delikatnie zaznacza załamanie powieki.

12) Róż do policzków



Proszę państwa oto róż cudo!!! Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po produktach z The Balm, bo nie mogłam ich wcześniej przetestować, ale zachwyciły mnie! Ten róż - Hot Mama, z wyjątkiem może dwóch dni, gościł na moich policzkach przez cały pobyt w Polsce. Ma przepiękny brzoskwiniowy odcień, mieniący się na złoto, do tego jest bardzo trwały. Cud, miód i orzeszki! Pięknie wygląda z opalenizną!

13) Eyeliner






Eyeliner Smashbox w kolorze Midnight Purple 61089 ma przepiękny ciemnofioletowy odcień. Wahałam sie nad tym kolorem i jakimś brązem, ale dokonałam dobrego wyboru. Podczas mojego pobytu w Polsce mieliśmy pogodę tropikalną, dlatego nie malowałam się tak jak zazwyczaj. Postawiłam na prostotę. Lekki podkład lub sam korektor pod oczy i korygujący. Puder mocno matujący - bambusowy. Na oczach kreska zrobiona tym eyelinerem, tusz do rzęs i róż na policzkach. Eyeliner trzyma się cały dzień i pięknie podbija mój zielony kolor oczu. Gorąco go polecam, a w szczególności zielonookim!

14) Kredka do ust




Pewnie kojarzycie już ten produkt z sierpniowych dodatków do gazet w UK
Link
Mam oba kolory, ale najbardziej przypadł mi do gustu Super Strawberry.
Balsam jest wygodny w aplikacji, w szczególności w upalne dni, kiedy nie chcemy używać ciężkich szminek lub płynnych błyszczyków.
Zrobię jeszcze porównanie ich do kredek z innej firmy.
Kolor jest transparentny i ładnie podbija naturalny kolor ust, coś pomiędzy balsamem a lekką szminką. Przepiękny malinowy odcień wpadający w czerwień. Jak skończę tą miniaturkę, to pomyślę o pełnym opakowaniu.


15) Kredka do brwi





Pewnie znacie już tą kredkę, z moich wcześniejszych postów, ponieważ kiedyś używałam jej w kolorze 003, ale postanowiłam kupić jeszcze inny odcień - 004 i zakochałam się! Jest to przepiękny Ash Blonde, który idealnie pasuje do moich brwi, dobrze też wygląda z cieniem Maybelline Color Tatoo, o którym wspominałam w ostatnich ulubieńcach.
Jeżeli macie podobny kolor włosów i typ urody co ja, to koniecznie wybierzecie się do szafy Catrice. Zwłaszcza że kredka kosztuje ok. 12zł!


I to by było na tyle jeżeli chodzi o moich ulubieńców minionego miesiąca.
Sierpień obfituje w nowości i myślę, że już niedługo przeczytacie o tych perełkach. A teraz życzę Wam ciepłego słonecznego miesiąca i zapraszam do następnych postów już niebawem.


Pozdrawiam!
małe zielonookie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz