piątek, 15 maja 2015

Projekt denko - puste produkty (empty products) - krótkie recenzje - #05


Dzisiaj mam dla Was kolejną porcję recenzji zużytych kosmetyków.
Jest ich sporo, dlatego przejdźmy do konkretów.

1) Co Lab - dry shampoo - London classic fragrance 50 ml - suchy szampon




Nie należę do grona wielkich fanów suchych szamponów. Uważam, że jest to niepotrzebna chemia, którą niektórzy na co dzień nakładają na swoje włosy. Ale czasem, gdy już naprawdę nie mam możliwości umycia włosów, sięgam po taki kosmetyk. Nie cierpię szamponów z Batiste, ich zapachy są dla mnie nie do zniesienia i czuję je przez cały dzień na swojej głowie, dodatkowo ten biały nalot... Nie rozumiem jak niektórzy nakładają go zaraz po umyciu włosów dla większej objętości... Fuj... No ale, tak jak pisałam czasem przydają się suche szampony.
Postanowiłam wypróbować linię szamponów brytyjskiej modelki YouTube'rki Ruth Crilly. Oczywiście to również sama chemia, ale te szampony znacznie różnią się od Batiste. Przede wszystkim mają piękne zapachy perfum, każdy przypadł mi do gustu, ale jako pierwszy wybrałam zapach London, jest on delikatny, elegancki, wieczorowy. Ważna jest również informacja, że nie bielą włosów, przez to są nieco słabsze niż Batiste, ale jak dla mnie jedyne możliwe do użycia.
W tym momencie nie mam w pogotowiu żadnego suchego szamponu, ale być może zakupię kolejne opakowanie na wyjątkową sytuację. Nie polecam miniatur, ponieważ jest w nich bardzo mało produktu.

2) Alverde - Repair Haarbutter avocado sheabutter




Kosmetyk zamówiłam na Allegro i jest on sprowadzony z niemieckiej drogerii DM. Był to bardzo dziwny produkt, nakładałam go na ok. 20 min przed umyciem włosów, ale czułam się jakbym nakładała na włosy balsam do ciała. Zapach ma niemal identyczny jak masła do ciała tej marki. Kompletnie nie robił nic dobrego z moimi włosami. Mam wręcz wrażenie, że je wysuszał.
Nie zużyłam go do końca, nie mogłam, bo jego stosowanie było bez sensu.
Nie mam do niego dostępu i na pewno kolejnym razem nie pokuszę się o jego sprowadzenie.
Nie polecam, bardzo słaby produkt.

3) Tołpa, botanic, gardenia tahitańska - nawilżający szampon zwiększający objętość - miniatura




Zauważyłam, że kosmetyki Tołpa albo kocham, albo nienawidzę. Nie mam do nich podejścia obojętnego i niestety w tym przypadku nie polubiłam się z tym produktem.
Całe szczęście, że kupiłam tylko miniaturkę.
Absolutnie nie mogę powiedzieć dobrego słowa o tym szamponie.  No może jedno, nie ma SLS. Używam szampony, które słabo się pienią, ale tym kompletnie nie da się umyć włosów, a problem jest większy, gdy posiadamy długie włosy. Szampon tępo rozprowadzał się i nie mogłam dokładnie domyć skóry głowy. Czy nawilżał? Na pewno nie przesuszał skóry głowy i nie swędziała mnie po nim, ale co do efektu objętości... No cóż nie zauważyłam czegoś takiego, może dlatego, że nie mogłam domyć włosów. Kompletnie nie przypadł mi do gustu jego dziwny zapach, który jest bardzo mdły.
Nie kupię go ponownie i nie polecam.

4) AURIGA Flavo C - wersja klasyczna




Uwielbiam to serum!!! Według mnie jest lepsze od tego z Biochemii Urody. Efekty możemy zauważyć już po kilku zastosowaniach. Przepięknie rozjaśnia skórę i wygląda ona bardzo promiennie. Jest to mój ulubieniec kilku miesięcy i dodatkowo trafił do ulubieńców roku 2014.
Myślę, że wystarczająca dużo razy o nim pisałam i już wiecie jak bardzo polecam to serum.
Aktualnie używam wersję forte i myślę, że już niedługo również o niej usłyszycie.
Jedynym minusem jaki zauważyłam w przypadku tego produktu jest fakt, że jest dosyć mało wydajny, ponieważ wystarczył mi zaledwie na 2/2,5 miesiąca.
Szukajcie go na promocjach w SuperPharm lub w drogeriach internetowych, gdzie dostaniecie, go w znacznie niższej cenie.

5) Blanx med - różowa wersja - pasta do zębów




O tej paście do zębów też już wcześniej pisałam. Jest to jedyna pasta, jaką moje zęby i dziąsła akceptują. W końcu nie są drażliwe i mogę spokojnie je szczotkować. W połączeniu ze szczoteczką soniczną potrafi zdziałać cuda.
Jeżeli szukacie pasty lekko wybielającej, ale tym samym delikatnej dla dziąseł, to polecam!
Ja zazwyczaj kupuję ją w Polsce, bo niestety nie spotkałam jeszcze tej wersji w Boots.

6) Laura Conti - zmywacz do paznokci (wersja różowa)




Kolejna buteleczka zdenkowana. Mój ulubiony zmywacz bez dwóch zdań. Kupuję go w Rossnann w Polsce i sprowadzam do UK, niech to będzie jego recenzją.
Polecam!

7) Garnier - regenerujący krem do rąk z alantoiną (do rąk zniszczonych)




Nie jest to naturalny produkt jakich zazwyczaj poszukuję, ale mimo to bardzo go lubiłam. Dostałam go w zestawie z innymi produktami tej marki w prezencie od brata, któremu poleciły ten krem koleżanki z pracy. Bardzo nawilżał dłonie i po nocy były dobrze zregenerowane. Dodatkowo miał przepiękny zapach i nie pozostawiał nieprzyjemnej lepiącej warstwy. Teraz używam trochę innych produktów, ale jeżeli nie przeszkadza Wam mało naturalny skład, to mogę go polecić.

8) Balsam Tuli - mydlarnia Tuli (link)




Genialny produkt!!! Mam już kolejne opakowanie. Co prawda wielkim minusem jest jego krótka ważność, ok. pół roku. Ale może być to również plusem, ponieważ jest to naturalny balsam. Kostka jest idealna na suche spierzchnięte miejsca. Cudownie natłuszcza skórę i sprawia, że szybko się regeneruje. U mnie najlepiej sprawdza się jako krem do rąk i stóp. O ile krem do rąk mogę zastąpić innym produktem, o tyle ten produkt jest niezastąpiony do pielęgnacji moich suchych pięt. Żaden, absolutnie żaden produkt nie mógł natłuścić i zregenerować moich stóp, używałam również naturalnego masła shea, ale dopiero ta kostka balsamu jest w stanie to zrobić. Mój stały ulubieniec i produkt do którego wrócę jeszcze nie raz. Gorąco polecam!

9) Loreal - Ever Riche - nourishing and flowing - dry fine hair




Jest to jedyny szampon drogeryjny, który jestem w stanie stosować, ponieważ nie podrażnia mojej skóry głowy. Nie jest całkowicie naturalny, dodatkowo, gdy stosujemy od dłuższego czasu produkty naturalne, jego zapach wydaje się sztuczny, ale bardzo dobrze domywał włosy z olejów, a mimo to nie zabierał im ich właściwości nawilżających. Również dobrze domywał włosy z produktów do stylizacji. Nie używałam go za każdym razem, ale raz na jakiś czas się sprawdzał. Wykończyłam już dwa opakowania i może jeszcze do niego powrócę, natomiast szukam idealnego szamponu, który będzie naturalny i nie będę musiała używać oprócz niego mocniej czyszczących chemicznych szamponów. Jeżeli jednak macie wrażliwszą skórę głowy i nie lubicie naturalnych szamponów, to ten może się u Was sprawdzić.
Nie widziałam go w Polsce, ale w UK jest dostępny w Boots.

10) Dr. Organic - oliwkowy żel pod prysznic.




Nie będę się bardzo rozpisywać na temat tego produktu, bo wiecie, że jestem ogromną fanką tych żeli pod prysznic. Oprócz aloesowego, ten jest moim drugim ulubieńcem. Ładnie nawilża skórę i dobrze ją oczyszcza. Polecam!

11) Dr. Organic - organiczny szampon do włosów z drzewa herbacianego




Bardzo lubię ten szampon i zawsze mam go w zapasie w mojej kosmetyczce. Bardzo dobrze domywa włosy, a dodatkowo nawilża je. Bardzo dobry produkt i na pewno kupię go ponownie. Produkty tej marki dostaniecie w UK w Holland&Barrett.

12) Superdrug - Cotton Wool Oval Pads




Moje ulubione płatki kosmetyczne. Nie rozdwajają się, są grubsze. Dodatkowo duży owalny kształt jest bardzo przydatny i jeden płatek wystarcza do zmycia lakieru z wszystkich paznokci u jednej dłoni, przy jasnych kolorach nawet u obu dłoni.
Zazwyczaj kupuję kilka opakowań na promocji w Superdrug. Polecam!!!

13) Biochemia Urody - olejek myjący




Bardzo dobry produkt do demakijażu. Wspominałam o nim w zeszłym roku w ulubieńcach....
Zmywałam nim również makijaż oczu i świetnie domywał długotrwałe tusze.
Nie kupiłam go ponownie, tylko dlatego, że nie miałam do niego dostępu (możecie zamówić go na stronie Biochemia Urody). Myślę, że jeszcze do niego powrócę.
Ta wersja miała dodatkowo piękny pomarańczowy zapach.
Zdecydowanie mogę Wam polecić ten olejek.

14) Olej kokosowy




Jest to produkt wielofunkcyjny, znajduje zastosowanie w mojej kuchni, ale również w w pielęgnacji. Możecie używać go do zmywania makijażu, jako olej do pielęgnacji twarzy raz ciała, a także możecie olejować nim włosy. Świetnie sprawdza się również jako dodatek do kosmetyków, które wykonujecie sami.
Ma przepiękny zapach i najbardziej lubię używać go jako oliwki do ciała.
Pięknie regeneruje i nawilża skórę, a przy tym nie zostawia lepkiej warstwy.
Mój olej od zadań specjalnych. Jeżeli mogłabym zabrać ze sobą tylko jeden kosmetyk, to prawdopodobnie wybrałabym olej kokosowy.
Warto wypróbować go, bo jeżeli nie podpasuje Wam w pielęgnacji, to zawsze możecie usmażyć na nim naleśniki 😉
Przy wyborze oleju pamiętajcie, alby nie miał dodatków i był nierafinowany. Najlepiej udajcie się do sklepu ze zdrową żywnością. Ja kupuję go na promocjach w Holland&Barrett.

15) Australian Organics - volumising shampoo




Kupiłam go, ponieważ wydawało mi się, że będzie to produkt delikatny dla mojej skóry głowy. Niedokładnie doczytałam skład i niestety okazało się, że miał w składzie Sulfate. Dodatkowo jego zapach był tak nieprzyjemny, że nie byłam w stanie nakładać do na głowę i wykończyłam go jako produkt do mycia stóp... Eh no cóż, każdemu mogą zdążyć się wpadki! Przestrzegam Was przed kupowaniem w ciemno produktów z etykietką "Organic", bo niestety niektóre firmy bazują na naszej podświadomości i łatwowierności. Zdecydowanie nie mogę Wam polecić tego szamponu.

Mam nadzieję, że te krótkie recenzje są dla Was przydatne i dzięki temu odnajdziecie produkty, które Wam podpasują. Bardzo lubię tę serię, ponieważ pokazuje na bieżąco, że to co kupujemy należy zużywać do końca i nie pozwalam sobie na tonę otwartych kosmetyków, które zalegają w łazience lub kosmetyczce.
Zachęcam Was do przyłączenia się do tego projektu!
Jeżeli macie własną opinię na temat tych kosmetyków, zgadzacie się ze mną lub nie, to zachęcam do komentowania poniżej. Każda opinia jest cenna w ocenie danego produktu i pomaga w decyzji zakupu innym osobom.

Pozdrawiam Was serdecznie!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz